Chodzenie na groby ludzi mi bliskich nie stanowiło dla mnie problemu. Dziadek zmarł jakoś około 5 lat temu więc ta sprawa dla mnie już stała się czymś normalnym. Nabrałem do tego dystansu. Ale to Święto Zmarłych będzie dla mnie zupełnie inne. Szczerze mówiąc, to boję się go. Po raz pierwszy pójdę na nim na grób własnego Taty. Chyba pójdę tam sam, żeby nie spotkać się z rodziną i tak dalej. Nie chcę, żeby widzieli mnie w takim stanie. Tzn. nie wiem, czy będę się trzymał w kupie, czy się rozkleję, ale to i tak będzie dla mnie wystarczająco nieswoje, żeby jeszcze rodzina mnie takiego widziała.
W pracy wszystko ok, wychodzi na to, że prawdopodobnie mnie zostawią na stałe w firmie. Mój KFiatuFek nadal mnie wspiera i jest zawsze blisko mnie. To kobieta, która naprawdę się o mnie martwi i troszczy. W końcu mam normalny związek oparty na zaufaniu i uczuciu. Może ją wezmę ze sobą na grób Taty.