piątek, 16 października 2009

[books] Książki



Wczoraj ukończyłem czytać kolejną książkę z serii o Jakubie Wędrowyczu, "Czarownik Iwanow" Andrzeja Pilipiuka. Jestem już coraz bliżej skompletowania wszystkich książek z tego cyklu, przede mną jeszcze dwa i będę musiał znaleźć coś kolejnego do czytania. 

Pozdrawiam ciepło czytających i moją Żonę :*.


środa, 23 września 2009

[etc] Nadrabianie zaległości :).

Oj, działo się działo... 12 września 2009r poślubiłem moją narzeczoną, Magdę :). Niezależnie od tego, czy jest się wierzącym, czy nie, warto czekać na ten dzień.

22 września 2009r. dostałem się na studia doktoranckie na wydziale, na którym studiowałem i broniłem magisterkę. Co ciekawe, dostałem się, mimo moich ogromnych wątpliwości w sens kontynuowania pracy na uczelni. 95% mnie jest zdecydowanie na nie, a z powodu tych głupich 5% wciąż nie podjąłem ostatecznej decyzji. Niemniej jednak noszę się z planem zrezygnowania ze studiów doktoranckich. Te dwie literki przed nazwiskiem w niczym mi nie pomogą. Na dłuższą metę nie wyobrażam sobie swojej przyszłości gdzieś w molochu uczelni.

Wilka ciągnie do lasu, a moim lasem jest gamedev. Mam 25 lat, zdobyłem mgr inż. i czuję się z tym dobrze. Teraz nadszedł czas aby zatroszczyć się o przyszłość. Czuję, że nie mogę się rozdrabniać i zajmować wieloma rzeczami jednocześnie. Jak już moja przeszłość pokazała, że osiągam idealną wydajność, gdy skupiam się całym sobą nad jednym zagadnieniem, jednym projektem, jedną dziedziną. Poza grą, którą programuję z wrocławskim studiem Fearless, powstają zalążki gry, którą mam zamiar stworzyć z moim przyjacielem ze studiów. W sumie jest on jedyną osobą, z którą programowałem i współpracowałem i nie miałem ochoty zabić go nożem kuchennym ciosem w plecy. Ta osoba wie, o kogo chodzi :). Grafiką zajmie się moja Żona, która ukończyła kurs grafiki komputerowej i nadal chce iść w tym kierunku, co mnie bardzo cieszy. Smutno mi, gdy widzę jak męczy się ze swoimi studiami i ludźmi, którzy tam się uczą oraz wykładają. Sądzę, że grafika komputerowa, to jej niedawno odkryta pasja życia. Postaram się ją w tym wspierać. Do dziś pamiętam, jak kiedyś powiedziała mi, że to właśnie odkąd jest ze mną, zobaczyła, że można robić w życiu to, co się na prawdę lubi.

Dzisiaj odwiedziliśmy razem z Żoną opuszczony kompleks melin w Krakowie. Nasz ślubny fotograf wykonał nam serię fotek plenerowych. Jak tylko dostaniemy je na płycie, nie omieszkam kilku z nich tutaj opublikować :).


Przeczytałem też kolejną książkę Pilipiuka, z serii przygód Jakuba Wędrowycza pt.: "Kroniki Jakuba Wędrowycza". Straszliwie się cieszę, że udało mi się znaleźć autora, który pisze w stylu, który uwielbiam. Prosty humor, który wielu nazwałoby prostackim oraz wulgaryzmy użyte w przekomiczny sposób.

Pozdrawiam moją Żonę oraz wszystkich czytelników bloga (jeżeli takowi istnieją).

sobota, 11 lipca 2009

[etc] Mgr inż.

Znów dłuższa przerwa w aktualizowaniu bloga, ale z powodu ciągłego braku czasu nie nadażała się ku temu okazja. Z dumą pragnę oświadczyć, że w dniu 9 lipca 2009 roku po godzinie 11:00 zdobyłem tytuł mgr inż. Informatyki Stosowanej na AGH :). Obrona pracy magisterskiej poszła idealnie.
  • Ocena z obrony: 6.0;
  • Ocena z pracy magisterskiej: 5.0;
  • Średnia ze studiów: 4.13;
  • Ocena na dyplomie: 4.5;
Sądzę, że jest to powód do dumy :). Teraz chwila wytchnienia i coraz poważniejsze rozważania o studiach doktoranckich. Do września jest sporo czasu, ale lepiej zacząć działać wcześnie niż później obudzić się z przysłowiową ręką w nocniku.

Nadszedł również czas aby zasiąść przy pisaniu artykułu z ostatniej konferencji naukowej NeuroMet 2009, w której wraz z moim promotorem wygłosiliśmy naszą prezentację. To będzie moja pierwsza publikacja w czasopiśmie naukowym :).

Gamedev znów się o mnie upomniał. Rozpoczynam współpracę przy interesującym projekcie, który z pewnością ma szansę powodzenia. W najbliższych miesiącach celem zespołu będzie stworzenie dema, które pójdzie do wydawców. Pozostaje mi jedynie trzymać kciuki i dać z siebie wszystko aby jak najszybciej i jak najlepiej wykonać swoje zadania.

Teraz gdy mam już sporo wolnego czasu, muszę znów wrócić do czytania książek. Tymbardziej teraz, gdy moja Narzeczona zakupiła kilka kolejnych dzieł Pilipiuka z serii opowiadań o Jakubie Wędrowyczu. Wstyd przyznać, że zakurzył mi się już Tad Williams i jego "Marchia cienia", ale mam nadzieję, że zrozumie, że spowodowane to było ogromem pracy przy pisaniu pracy magisterskiej.

Pozdrawiam moją Narzeczoną :* i wszystkich czytających :).

czwartek, 11 czerwca 2009

[etc] Magisterkaaaa!!!!

To już ostatni zryw. Do wszystkich, którzy myślą, że początki pisania pracy magisterskiej są trudne: jesteście w błędzie! Dla mnie prawdziwą męczarnią okazało się pisanie końcówki i generalna kosmetyka pracy. Ostatnie przepychanki z LaTeX-em, który doprowadza mnie już do szaleństwa. Teraz zamknę wszystkie programy, zdefragmentuję partycje, a gdy wrócę, siadam i kończę pisać te ostatnie rozdziały.

Stay tuned!

Buziaki dla mojej Madzi :* i pozdrowienia dla czytających.

sobota, 16 maja 2009

[etc] Książki


Kolejna książka przeczytana. Tym razem padło na "Weźmisz czarno kure..." Andrzeja Pilipiuka. Książka na początku mnie odrzuciła. No bo jakim cudem fantastyka może być zagnieżdżona w klimacie "Samych swoich"?? Otóż może być, a nawet może to wyglądać całkiem ciekawie. Dawno nie czytałem książki podczas której śmiałem się sam do siebie dosłownie co chwilę :D. Tego mi było definitywnie potrzeba :).

Magisterka rośnie sobie powolutku jak roślinka. Nawożę ją codziennie i doglądam. Już 29 stron :). Raz idzie lepiej, raz gorzej, ale na pewno wciąż do przodu.

Czas powrócić do programu na uczelnię (oby się udało zwolnić z egzaminu :))...

Pozdrawiam Cię Kochanie :*...

niedziela, 10 maja 2009

[etc] Książki

Niedługo po przeczytaniu ostatniej książki, ukończyłem czytać pozycję "Wampir z przypadku" autorstwa Ksenii Basztowej. Książkę czytało mi się szybko i miło. Fabuła i akcja była na tyle wartka, że czas przy tej książce upłynął mi w mgnieniu oka. Nie czytuję zazwyczaj książek w klimatach wampirów, ale danie szansy tej książce było dobrym pomysłem :).

Jesteśmy z Madzią w Oświęcimiu u jej rodziców i odpoczywamy. Te kilka dni zupełnego spokoju, braku telefonów i ważnych maili było iście zbawienne. Ilekroć tutaj przyjeżdżam, to nabieram sporo spokoju i wytchnienia. Spisaliśmy protokół przedmałżeński. Nieco się stresowałem, choćby z tego powodu, że nie jestem osobą przesadnie wierzącą (żeby nie powiedzieć dosadniej). Na całe szczęście trafiliśmy na bardzo miłego księdza i cała formalność przebiegła nam sprawnie i bez żadnych komplikacji. Jeszcze pozostało kilka dokumentów do doniesienia, ale tak czy owak, przygotowania do ślubu toczą się powoli do przodu.

Przejrzałem też kilka artykułów do pracy magisterskiej, sporządziłem kilka stron notatek. Praca znów urośnie o kilka stron jak tylko wrócimy do Krakowa. Do ukończenia pisania pracy mam około pięciu tygodni. Mam nadzieję, że plany się udadzą i że wyrobię się w terminie. Co do studiów doktoranckich ochota mi wciąż nie zmalała. Zobaczymy czy to trend permanentny, czy tylko luźne plany :).

Dzisiaj powrót do Krakowa. Ciekawe jaka tam pogoda, bo tutaj słonecznie i cieplutko.

Pozdrawiam i całuję moją Madzię :*.

środa, 29 kwietnia 2009

[etc] Książki

Znowu naszła mnie ochota, żeby coś napisać na moim zakurzonym już blogu. Zakładałem go po to, bo myślałem, że będę go jednak często aktualizował, no ale wyszło jak wyszło.

Ostatnio próbowałem przekonać się do jakichś innych autorów niż mój ulubiony Tad Williams. Wczoraj skończyłem czytać książkę "Córka łupieżcy" Jacka Dukaja. Nie będę ukrywał, że mimo, że książka mi się podobała, to czytało mi się ją ciężko. Na początku przeszkadzało mi, że autor często i gęsto używa słów, których znaczenia nie idzie zrozumieć ponieważ nie są wyjaśniane. Później do tego przywykłem i zacząłem delektować się stricte samą fabułą. Bliżej końca niektóre rzeczy zaczęły się wyjaśniać, niezrozumiałe wcześniej słowa zostały wytłumaczone... z użyciem innych równie niezrozumiałych. No cóż, ponoć ten autor tak miewa. Samo zakończenie książki wydało mi się nieco toporne i czytając je, miałem wrażenie, że autor pisze je na siłę, żeby za wszelką cenę błysnąć w książce mnogością teorii, twierdzeń itp. itd. Był to taki skondendowany ogrom, że niekiedy musiałem się zatrzymywać i cofać o kilka linijek tekstu, żeby to zrozumieć.

Piszę ostatnio pracę magisterską. Wiem wiem, późno się z nią obudziłem, ale walczę, żeby udało mi się obronić jeszcze w lipcu ponieważ... coraz poważniej zastanawiam się nad rozpoczęciem studiów doktoranckich. Wiem, że nie ma to wiele wspólnego z moimi ukochanymi grami, ale od kilku miesięcy ten pomysł nie opuszcza mojej głowy. Z jednej strony, temat mojej pracy magisterskiej na prawdę mnie wciągnął na tyle, że uważam, że śmiało może to być zalążek do równie ciekawej pracy doktorskiej. Nie ma się co czarować, że to jedyny powód czemu interesuje mnie pozostanie na uczelni i praca naukowa. Jest to perspektywa stabilnej pracy. Firmy pojawiają się i znikają. Moja idylla jaką tworzyłem sobie w wyobraźni odkąd programuję odnośnie przemysłu gier komputerowych prysła jak mydlana bańka. Może po prostu miałem pecha, może akurat trafiłem na nieodpowiednie firmy. Może nie wszędzie w tej branży znajdują się sami oszuści i kanciarze. Może gdzieś istnieją jakieś firmy, w których pracownicy nie muszą żebrać o swoje wypłaty i w których są traktowani z szacunkiem. Tak, czy owak, jedno jest pewne. Uczelnie państwowe nie znikają z powierzchni ziemi ot tak sobie. Oczywiście nie zarabiałbym tam kokosów, ale uważam, że to byłaby interesująca i równie fajna praca. Jednak na prawdę pieniądze to nie wszystko...

Pozdrawiam Cię Madziu :*.