
Pozdrawiam ciepło czytających i moją Żonę :*.



Niedługo po przeczytaniu ostatniej książki, ukończyłem czytać pozycję "Wampir z przypadku" autorstwa Ksenii Basztowej. Książkę czytało mi się szybko i miło. Fabuła i akcja była na tyle wartka, że czas przy tej książce upłynął mi w mgnieniu oka. Nie czytuję zazwyczaj książek w klimatach wampirów, ale danie szansy tej książce było dobrym pomysłem :).
Ostatnio próbowałem przekonać się do jakichś innych autorów niż mój ulubiony Tad Williams. Wczoraj skończyłem czytać książkę "Córka łupieżcy" Jacka Dukaja. Nie będę ukrywał, że mimo, że książka mi się podobała, to czytało mi się ją ciężko. Na początku przeszkadzało mi, że autor często i gęsto używa słów, których znaczenia nie idzie zrozumieć ponieważ nie są wyjaśniane. Później do tego przywykłem i zacząłem delektować się stricte samą fabułą. Bliżej końca niektóre rzeczy zaczęły się wyjaśniać, niezrozumiałe wcześniej słowa zostały wytłumaczone... z użyciem innych równie niezrozumiałych. No cóż, ponoć ten autor tak miewa. Samo zakończenie książki wydało mi się nieco toporne i czytając je, miałem wrażenie, że autor pisze je na siłę, żeby za wszelką cenę błysnąć w książce mnogością teorii, twierdzeń itp. itd. Był to taki skondendowany ogrom, że niekiedy musiałem się zatrzymywać i cofać o kilka linijek tekstu, żeby to zrozumieć.