czwartek, 11 czerwiec 2009

[etc] Magisterkaaaa!!!!

To już ostatni zryw. Do wszystkich, którzy myślą, że początki pisania pracy magisterskiej są trudne: jesteście w błędzie! Dla mnie prawdziwą męczarnią okazało się pisanie końcówki i generalna kosmetyka pracy. Ostatnie przepychanki z LaTeX-em, który doprowadza mnie już do szaleństwa. Teraz zamknę wszystkie programy, zdefragmentuję partycje, a gdy wrócę, siadam i kończę pisać te ostatnie rozdziały.

Stay tuned!

Buziaki dla mojej Madzi :* i pozdrowienia dla czytających.

sobota, 16 maj 2009

[etc] Książki


Kolejna książka przeczytana. Tym razem padło na "Weźmisz czarno kure..." Andrzeja Pilipiuka. Książka na początku mnie odrzuciła. No bo jakim cudem fantastyka może być zagnieżdżona w klimacie "Samych swoich"?? Otóż może być, a nawet może to wyglądać całkiem ciekawie. Dawno nie czytałem książki podczas której śmiałem się sam do siebie dosłownie co chwilę :D. Tego mi było definitywnie potrzeba :).

Magisterka rośnie sobie powolutku jak roślinka. Nawożę ją codziennie i doglądam. Już 29 stron :). Raz idzie lepiej, raz gorzej, ale na pewno wciąż do przodu.

Czas powrócić do programu na uczelnię (oby się udało zwolnić z egzaminu :))...

Pozdrawiam Cię Kochanie :*...

niedziela, 10 maj 2009

[etc] Książki

Niedługo po przeczytaniu ostatniej książki, ukończyłem czytać pozycję "Wampir z przypadku" autorstwa Ksenii Basztowej. Książkę czytało mi się szybko i miło. Fabuła i akcja była na tyle wartka, że czas przy tej książce upłynął mi w mgnieniu oka. Nie czytuję zazwyczaj książek w klimatach wampirów, ale danie szansy tej książce było dobrym pomysłem :).

Jesteśmy z Madzią w Oświęcimiu u jej rodziców i odpoczywamy. Te kilka dni zupełnego spokoju, braku telefonów i ważnych maili było iście zbawienne. Ilekroć tutaj przyjeżdżam, to nabieram sporo spokoju i wytchnienia. Spisaliśmy protokół przedmałżeński. Nieco się stresowałem, choćby z tego powodu, że nie jestem osobą przesadnie wierzącą (żeby nie powiedzieć dosadniej). Na całe szczęście trafiliśmy na bardzo miłego księdza i cała formalność przebiegła nam sprawnie i bez żadnych komplikacji. Jeszcze pozostało kilka dokumentów do doniesienia, ale tak czy owak, przygotowania do ślubu toczą się powoli do przodu.

Przejrzałem też kilka artykułów do pracy magisterskiej, sporządziłem kilka stron notatek. Praca znów urośnie o kilka stron jak tylko wrócimy do Krakowa. Do ukończenia pisania pracy mam około pięciu tygodni. Mam nadzieję, że plany się udadzą i że wyrobię się w terminie. Co do studiów doktoranckich ochota mi wciąż nie zmalała. Zobaczymy czy to trend permanentny, czy tylko luźne plany :).

Dzisiaj powrót do Krakowa. Ciekawe jaka tam pogoda, bo tutaj słonecznie i cieplutko.

Pozdrawiam i całuję moją Madzię :*.

środa, 29 kwiecień 2009

[etc] Książki

Znowu naszła mnie ochota, żeby coś napisać na moim zakurzonym już blogu. Zakładałem go po to, bo myślałem, że będę go jednak często aktualizował, no ale wyszło jak wyszło.

Ostatnio próbowałem przekonać się do jakichś innych autorów niż mój ulubiony Tad Williams. Wczoraj skończyłem czytać książkę "Córka łupieżcy" Jacka Dukaja. Nie będę ukrywał, że mimo, że książka mi się podobała, to czytało mi się ją ciężko. Na początku przeszkadzało mi, że autor często i gęsto używa słów, których znaczenia nie idzie zrozumieć ponieważ nie są wyjaśniane. Później do tego przywykłem i zacząłem delektować się stricte samą fabułą. Bliżej końca niektóre rzeczy zaczęły się wyjaśniać, niezrozumiałe wcześniej słowa zostały wytłumaczone... z użyciem innych równie niezrozumiałych. No cóż, ponoć ten autor tak miewa. Samo zakończenie książki wydało mi się nieco toporne i czytając je, miałem wrażenie, że autor pisze je na siłę, żeby za wszelką cenę błysnąć w książce mnogością teorii, twierdzeń itp. itd. Był to taki skondendowany ogrom, że niekiedy musiałem się zatrzymywać i cofać o kilka linijek tekstu, żeby to zrozumieć.

Piszę ostatnio pracę magisterską. Wiem wiem, późno się z nią obudziłem, ale walczę, żeby udało mi się obronić jeszcze w lipcu ponieważ... coraz poważniej zastanawiam się nad rozpoczęciem studiów doktoranckich. Wiem, że nie ma to wiele wspólnego z moimi ukochanymi grami, ale od kilku miesięcy ten pomysł nie opuszcza mojej głowy. Z jednej strony, temat mojej pracy magisterskiej na prawdę mnie wciągnął na tyle, że uważam, że śmiało może to być zalążek do równie ciekawej pracy doktorskiej. Nie ma się co czarować, że to jedyny powód czemu interesuje mnie pozostanie na uczelni i praca naukowa. Jest to perspektywa stabilnej pracy. Firmy pojawiają się i znikają. Moja idylla jaką tworzyłem sobie w wyobraźni odkąd programuję odnośnie przemysłu gier komputerowych prysła jak mydlana bańka. Może po prostu miałem pecha, może akurat trafiłem na nieodpowiednie firmy. Może nie wszędzie w tej branży znajdują się sami oszuści i kanciarze. Może gdzieś istnieją jakieś firmy, w których pracownicy nie muszą żebrać o swoje wypłaty i w których są traktowani z szacunkiem. Tak, czy owak, jedno jest pewne. Uczelnie państwowe nie znikają z powierzchni ziemi ot tak sobie. Oczywiście nie zarabiałbym tam kokosów, ale uważam, że to byłaby interesująca i równie fajna praca. Jednak na prawdę pieniądze to nie wszystko...

Pozdrawiam Cię Madziu :*.

czwartek, 19 luty 2009

[etc] 5:00 (!)

Dzisiaj sam siebie pozytywnie zaskoczyłem. Pobudka: 5:00. Hehe, ciekawe tylko na jak długo starczy mi zapału.

Niestety pomysł early risingu nie podoba się Madzi. W sumie po części ma rację. Co z tego, że jestem w domu wcześniej z pracy, skoro wcześniej się kładę spać aby w miarę się wyspać przed kolejną wczesną pobudką? Muszę więc chyba zmniejszyć stopniowo ilość przesypianych godzin, jeżeli chcę z nią spędzać więcej czasu w ciągu dnia.

Niecałe dwa lata związku i wczorajsza rozmowa przed snem z moją Madzią utwierdziła mnie jedynie w przekonaniu, że o związek trzeba dbać i że bez poświęcania się dla jego dobra z obu stron, można go jedynie zepsuć. Oby nam się udało zawsze żyć długo i szczęśliwie...

wtorek, 17 luty 2009

[etc] 7:20

No cóż, może jutro uda się jeszcze wcześniej :).

Tymczasem miłego dnia...

poniedziałek, 16 luty 2009

[etc] Early rising...

Ostatnio nieudolnie próbuję wdrożyć w swoje życie zasady dotyczące early risingu, czyli wczesnego wstawania. Niestety kończy się zazwyczaj tak, że wyłączam budzik i wracam do łóżka. Skoro znów wróciłem do aktualizowania tego bloga, to postanawiam, że jutro napiszę posta tuż po przebudzeniu się :). Cóż, trzeba się jakoś mobilizować, skoro inne sposoby nie działają...

Do jutra...